Scena I: Startuje Windows 98 SE i następuje dialog: Win98: Hej! Masz tu jakiś nowy sprzęt! Właśnie sprawdzam co to... Hmm... Najwyraźniej to "nowe urządzenie"... Poszukamy jakiś sterowników, co? Ja: OK! Zainstaluj sobie co tam masz standardowego... Byle co, tak aby grało... Win98: Kurde... Nic do tego nie mam... Dąłbyś jakąś płytkę! Ja: Na pewno nic nie masz? Win98: No mowie, ze nie! Ja: A skąd Ci kurde teraz wezmę CD ze sterami do płyty głównej... poczekaj, poszukam... (20 minut przekopywania stosu CD) Ja: Mam... Instaluj... Win98: No tak... ale gdzie na tej płycie masz sterowniki? Ja: Tu, w tym katalogu... Win98: Nie "katalogu" a "folderze", a poza tym nic tu nie ma... Ja: Jak nie ma, jak jest?!?! Win98: Jak jest, jak nie ma? Ja: Odpuść sobie... (ręczna instalacja sterowników z CD) Win98: O! Tamto "nowe czadzenie" to dźwiekówka! Zainstalowane! Ja: To sobie posłuchajmy jakiejś muzyki... Win98: Chyba oszalałeś... A reset? [...] Scena II Startuje Linux (Mandrake 8.2) i również następuje dialog: Kudzu: Hej! Wyjąłeś dźwiekówke? Ja: Tak Kudzu: Ok. Wywalić jej konfiguracje czy zostawić? Ja: Zostaw, karta jeszcze wróci. Kudzu: Ok, zostawiam... O! a masz tu za to AC97 - odpalić to? Ja: Tak. Kudzu: Odpalone. Ja: Dzięki! To co? Restarcik? Kudzu: A po co? Efekt: dźwięk jest, a konfigi od SBLive! czekają na powrót karty w niczym nie wadząc... Epilog: Pytanie: Który z rozmówców jest bardziej user friendly? :))))) Jasne, że Winda! Ten cały Linux to jakiś mało rozmowny jest... ;-)